tak oto zaczęła się szkoła. chwilę temu, bo dzisiaj jest dopiero 4 września.. ale co z tego? w mojej szkole już narzucili tempo ekspresu. ; / na większości lekcji nie było nawet organizacyjnych spraw, tylko od razu zaczynaliśmy pracować..
od razu w 1 dzień mieliśmy pracę domową z matmy, wczoraj była kolejna. z polskiego mamy na jutro ułożyć plan wycieczki + plan 'wydarzeń' historii Chioba ( czy jakoś tak ). z informatyki musimy wypisać wszystko o uzależnieniach komputerowych, z chemii musimy wypisać wzory soli. już kochania Pani Kaspruk ( geografia ) zapowiedziała nam kartkówkę, więc za 2 tygodnie piszemy.. z angielskiego mamy zadane 3 zadania w ćwiczeniach, a dzisiaj oczywiście musiała mnie JUŻ po wczorajszej lekcji zapytać. dostałam 5, no i to jest pierwsza ocena w całej klasie. w całym dzienniku. i tak uwielbiam nauczycielkę od ang < 3 najlepsza. i tylko ten przedmiot lubię. wf zaczęliśmy od biegania..
Poza tym moje nogi są wyczerpane, nie dość, że ta szkoła mnie męczy, to jeszcze po moich ukochanych szpilkach, które założyłam na rozpoczęcie mam odciski.. dzisiaj to już chodzić nie mogę, czuję się jakbym miała złamanego palca.. a jutro pierwszy WF..
Ale dzisiaj spotykam się z Jankiem < 3 mm ; ** ; ) trzymajta kciuki wieśniaki ; D